Suplementy

Szereg witamin i mikroelementów gra pierwszorzędna rolę w utrzymaniu tarczycy we właściwym stanie. Nie tylko sprawiają, że produkuje ona odpowiednie ilości hormonów, ale także – co może być nawet ważniejsze – że docierają one do komórek i spełniają tam swoją rolę.

Palmę pierwszeństwa dzierży witamina D3. Według niektórych naukowców, ona właśnie odpowiada za aktywację hormonów na poziomie komórki. Można mieć je na idealnym, a mimo to – fatalne samopoczucie i wszelkie objawy niedoczynności. Niektórzy pacjenci twierdzą, że dopiero po jej uzupełnieniu następuje poprawa stanu zdrowia, której wcześniej nie mogło zapewnić zwiększanie dawki euthyroksu. Nasza skóra produkuję ją pod wpływem silnego światła słonecznego – co oznacza, że jedynie w lecie i to w południe możemy ją naturalnie „uzupełniać”. Jako że często spędzamy te chwile w pracy, a jeśli już widzimy słońce – to przez szybę, która niestety filtruje interesujące nas pasmo światła, możemy mieć naprawdę duży niedobór. Stosowanie kremów z filtrem niemal całkowicie blokuje produkcję, mycie ciała po opalaniu również utrudnia prawidłowy przebieg tej reakcji.

Oficjalna dawka wynosi 200-400 IU, co jest czymś w rodzaju ponurego żartu. Nasza skóra produkuje nawet 20 000 IU w ciągu 15 minut (!), opalania, a nam wmawia się, że dorosłemu człowiekowi starczy 400 – tyle, ile przepisuje się ważącemu 5 kg dziecku! Oczywiście żadne badania nie wykazały skuteczności takich dawek u dorosłych, więc zalecenie jest wzięte z sufitu – zignorowano wszystkie badania, które wykazały większe zapotrzebowanie, a było ich sporo. Podobnie zignorowano wszystkie badania, które wykazały, że oficjalne dawki nie są wystarczające nawet żeby powstrzymać spadek poziomu D3 w organizmie, a co dopiero żeby uzupełnić niedobór. Lekarze zajmujący się tą witaminą zalecają z reguły 2-3 tysiące jednostek dziennie, czyli wielokrotnie więcej niż oficjalnie. W lecie można dawkę zmniejszyć do 1000 IU. Z ciekawostek – opisano przypadek wyleczenia choroby Gravesa-Basedowa (autoimmunologiczna nadczynność) za pomocą tylko i wyłącznie witaminy D3:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4133032/

Regułą jest, że osoby z niedoczynnością mają niski poziom cynku, zaś jego suplementacja – bardzo szybko poprawia stan zdrowia. Można wręcz zaryzykować stwierdzenie, że w przynajmniej części przypadków to właśnie niedobór tego pierwiastka jest prawdziwą przyczyną choroby. Niestety, badania w laboratorium nie wykażą problemu – trzeba wykonywać testy na cynk wewnątrzkomórkowy, praktycznie nigdzie w Polsce się tego nie robi. Pozostaje obserwować reakcję na suplementy – w przypadku widocznych zmian, na przykład wzmocnienie włosów, szybsze gojenie ran, poprawa samopoczucia – powinno się rozważyć większe dawki, rzędu nawet 50 mg dziennie przez wiele miesięcy – dopiero w ten sposób można uzupełnić niedobory, które rozwijały się przez całe lata. Z ciekawostek – suplementacja cynkiem obniżyła TSH, zaś podwyższyła FT3 i FT4:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/25758370

Razem z cynkiem jednym tchem trzeba wymienić miedź. Konkurują one ze sobą w organizmie, więc uzupełnianie jednego doprowadzi do spadku poziomu drugiego. Dlatego też w czasie terapii cynkiem powinno się na zmianę stosować miedź – na przykład 4 dni 50 mg cynku, 2 dni 4 mg miedzi. Nie jest to konieczne, jeśli bierzemy niskie dawki cynku lub robimy to tylko przez kilka tygodni. W przypadku NADczynności tarczycy, uzupełnienie samej tylko miedzi (bez cynku) podobno (nie potwierdzone badaniami) często przynosi dużą ulgę.

Artykuł poświęcony zagadnieniu uzupełniania cynku:

http://naturalneleczenie.com.pl/2018/02/15/uzupelnianie-cynku/

Niedobory żelaza są o tyle podstępne, że potrafią wywołać pozorną niedoczynność – uzupełnienie sprawia, że wyniki tarczycy wracają do normy. Zanim zacznie się suplementację, KONIECZNIE trzeba wykonać odpowiednie badania – jako że można mieć pozorną anemię, a jednocześnie umierać z powodu nadmiaru żelaza w organizmie. Jedyny test, który jest w stanie potwierdzić niedobór, to badanie poziomu ferrytyny. Powinno się dążyć do poziomu powyżej 50 ug/l. Suplementy powinno się brać przed snem, najlepiej popić szklanką soku pomarańczowego, co zwiększa przyswajalność. Osoby z nie leczoną niedoczynnością oraz niskim poziomem witaminy D3 mogą mieć problemy z przyswajaniem. Badanie, w którym żelazo podniosło poziom FT3 i FT4:

http://www.nature.com/ejcn/journal/v60/n4/full/1602349a.html

Wymieniony już w temacie o jodzie selen – jest to jeden z najważniejszych dla tarczycy pierwiastków, którego w Polsce brakuje, z uwagi na niską zawartość w glebie.

Chorzy bardzo często mają niedobory witaminy B12. Nie ma to co prawda wpływu na przebieg samej choroby, ale odpowiada za cały szereg objawów, które przypisuje się tarczycy – depresję, stany lękowe, brak chęci do pracy, problemy z pamięcią. Uwaga – ze względu na specyfikę mechanizmu przyswajania, konieczne jest stosowanie bardzo wysokich dawek, rzędu dziesiątek tysięcy procent zapotrzebowania. Nasz organizm potrafi przyswoić tylko około 1 mcg z jednorazowej dawki, ale jednocześnie przyswaja też około 1% – czyli biorąc 1 mcg, przyswoimy 1 mcg, biorąc 100 mcg – tak naprawdę przyswoimy 2 mcg. Chcąc przyswoić na przykład 100, czyli faktycznie 10 000% zapotrzebowania, musimy zjeść 10 000 mcg w jednej dawce.

Wszystko o zasadach uzupełniania B12:

http://naturalneleczenie.com.pl/2018/01/09/uzupelnianie-b12/

Kwasy omega 3 oraz olej z wiesiołka pozwalają zredukować ryzyko powikłań typu autoimmunologicznego, znacznie poprawiają też samopoczucie. Wysycanie organizmu wymaga niestety wysokich dawek, przyjmowanych przez długi czas – w przypadku wiesiołka będzie to około 20 ml oleju dziennie (lub 10 ml oleju z ogórecznika, co dostarczy taką samą ilość substancji aktywnej), zaś w przypadku omega 3 – 2000 mg kwasu EPA dziennie, wraz z odpowiadającą mu ilością kwasu DHA, w suplementach zawsze są w tej samej proporcji.

Popularna tyrozyna zdaje się być tylko internetowym mitem – może ona co prawda poprawić samopoczucie u niektórych osób, ale z zupełnie innego powodu.