Tarczyca - strona główna


Tarczyca zawsze była gorącym tematem. Od lat trwa walka "oficjalnej" medycyny, forsującej pewne określone metody radzenia sobie z niedoczynnością i innymi schorzeniami, oraz lekarzy z nurtu alternatywnego, oskarżających tych pierwszych o działanie na szkodę pacjenta w celu zwiększenia zysków ze sprzedaży leków. Smaczku sprawie dodaje fakt, że w Polsce dostać się pod opiekę państwowego endokrynologa graniczy z cudem, zaś jakość ich usług jest... no, delikatnie mówiąc, dyskusyjna. Rozmawiałem kiedyś z "tarczycową" pacjentką, która u 4 różnych endokrynologów dostała 4 różne diagnozy i 4 różne zalecenia sposobu leczenia. Siłą rzeczy przynajmniej 3 z nich się myliło - czyli można powiedzieć, w 3 przypadkach na 4 pacjentka dostała błędną diagnozę i niewłaściwe leczenie. Wielokrotnie widziałem zalecenie lekarskie które stoją w jawnej sprzeczności z oficjalną wiedzą medyczną. To wszystko każe przypuszczać, że niedouczenie polskich endokrynologów jest raczej regułą, niż wyjątkiem. Biorąc pod uwagę, że nawet ci najlepsi oficjalni są krytykowani przez lekarzy z nurtu alternatywnego - wizja próby wyregulowania tarczycy na własną rękę staje się bardzo kusząca.

Główne zarzuty wobec ortodoksyjnej medycyny dotyczą zbyt częstego przepisywania syntetycznych hormonów, oraz stosowanie niewłaściwego ich typu. Dla wszystkich narządów w naszym ciele prawdziwa jest zasada "organ nieużywany zanika". Syntetyczne hormony sprawiają, że tarczyca nie musi pracować, przez co ulega stopniowej atrofii. W efekcie jest ryzyko, że odpowiednio długie ich stosowanie sprawi, iż staniemy się fizycznie uzależnieni od lekarzy - albo co miesiąc będziemy oddawać im pieniądze i utrzymywać gabinet poprzez regularne wizyty, albo po prostu umrzemy. Co gorsza, syntetyczny hormon nigdy nie zastąpi prawdziwego, więc zawsze będziemy się gorzej czuć, a jeśli z jakiegoś powodu kontakt z lekarzem będzie uniemożliwiony (wojna czy wypadek w rezultacie którego będziemy odcięci od cywilizacji) - umieramy, bez nadziei na ratunek. Uważam, że w niemal każdym wypadku tarczycę da się uratować bez stosowania terapii hormonalnej, ale lekarze z głównego nurtu tego nie robią - co właśnie wzbudza największy sprzeciw lekarzy po drugiej stronie barykady.

W terapii zastępczej stosuje się hormon FT4, który normalnie jest produkowany przez tarczycę. I tu pojawia się problem, jako że tarczyca produkuje przynajmniej 4 różne hormony. Tysiące pacjentów na świecie opisuje drastyczną zmianę stanu zdrowia po zastosowaniu hormonów naśladujących te produkowane naturalnie. Istnieje nawet duża międzynarodowa organizacja "powstrzymać tarczycowe szaleństwo", skupiająca pacjentów i lekarzy dążących do zmiany przepisywanego leku.

Mówi się, że wiedzy nigdy za wiele. Na tej witrynie spróbowałem przedstawić alternatywne wobec oficjalnego stanowisko, wraz z podstawowymi sposobami radzenia sobie z problemem tarczycowym bez konieczności udania się do lekarza. Przypominam jednocześnie, że w przypadku poważnych schorzeń, takich jak silna nadczynność czy równie silna niedoczynność, pomoc lekarska jest absolutnie konieczna i próby leczenia tego na własną rękę mogą zakończyć się śmiercią. Medycyna alternatywna nie ma zastępować oficjalnej, tylko ją wspomagać - albo być próbą poprawy stanu zdrowia wtedy, gdy nie jest jeszcze wymagana normalna interwencja medyczna.

Oczywiście na tej witrynie omówiłem z konieczności tylko kilka najczęściej spotykanych schorzeń. Te bardziej złożone, wynikające na przykład z zaburzeń pracy przysadki, nie nadają się do leczenia "naturalnego". Niemniej uważam, że w niemal każdym przypadku można sobie przynajmniej trochę pomóc samodzielnie.

Na stronie są wypisane metody samoleczenia do samodzielnego stosowania bez konsultacji lekarskiej, będące tłumaczeniem anglojęzycznych porad lekarskich dotyczących ogólnych zasad przestrzegania zdrowia, bądź też opisem sukcesu jakie odnieśli pacjenci i dzielą się nim ze światem. Nikogo nie namawiamy do rezygnacji z oficjalnego leczenia. Porady opisane tutaj w żadnym wypadku nie próbują naśladować konsultacji czy diagnozy lekarskiej, żadną miarą nie są też poradą medyczną sensu stricto. Stosujesz się do nich na własną odpowiedzialność, gorąco też zachęcam do sprawdzania prawdziwości każdej informacji znalezionej w internecie oraz do pogłębiania swojej wiedzy.

Zapraszam do lektury i życzę powodzenia!